z roku 2022
TYDZIEŃ MARCA 2022 w górach z przewodnikiem Trekking na Sardynii, noclegi w agroturystyce u Mario w Cala Gonone, B&B u Mileny w Baunei, B&B u Magdy w Cagliari
Cześć Alicja, wróciliśmy tydzień temu, ale wciąż dochodzimy do siebie. Walczymy z wielka ochotą by natychmiast spakować sie i wracać na Sardynię!!! Tydzień, to tak, jak pisałaś nam wcześniej, realnie 5 pełnych dni pobytu i to zdecydowanie za mało. Kochamy góry do szaleństwa więc każdego z 5 dni zrobiliśmy 1 trasę z Twojego przewodnika. Kanion Gorropu, bajka! i dzięki za dodatkowe, nowe info o powrocie jeepem, to była świetna opcja. Cala Goloritze, i tu zdziwienie że nawet w marcu było tam kilka osób. Osiołki, dzikie świnki i kozice na szlaku - wspaniałe spotkania z lokalsami ;) Trekking z Doliny Lanaitto do kanionu Badde Pentumas świetny, znaleźliśmy nawet początek trasy ferratowej i żałowaliśmy, ze nie mamy uprzęży. Trasa na Cala Luna wspaniała i nie spotkaliśmy na niej nikogo, prócz krów w oleandrowym zagajniku, nawet tu przewodnik sie nie mylił.
Ostatniego dni, który mogliśmy poświęcić na trekking poszliśmy z Pedra Longa na Cala Fenili, krótsza trasa i
leniuchowanie na tej pieknej plaży. Noclegi przez Ciebie polecane strzał w dziesiątkę , u Mario w Cala Gonone pyszne jedzenie i kupiliśmy dobre, niedrogie sery. Ostatnia noc u Magdy w cagliari, ślicznie, elegancko i starówka cagliari nocą. Dzięki za rady i pomoc! planujemy powrót jesienią 2022 i liczymy na jakis trekking z Tobą
Maciek i reszta ekipy
MAJ/CZERWIEC 2022 - objazdówka Vanem po zachodzie wyspy z przewodnikiem Sardynia Zachodnia
Witajcie serdecznie
Trenerzy rozwoju często powtarzają, że aby się rozwijać warto wyjść poza strefę komfortu. Nikt z nas tego nie lubi, bo dobrze się czujemy w tym co znane i przyjazne, ale uwierzcie Nam poza tą granicą komfortu, jest cały świat możliwości.
Nasz tegoroczny wyjazd właśnie był takim przejściem poza tą granicę i to co nas spotkało możemy nazwać prawdziwym doświadczeniem życia, czyli vanlifem Nowe doświadczenia, nieznane sytuacje, napotkani ludzie, smaki i krajobrazy, to wszystko trudno opisać
słowami, dlaczego mamy dla Was całą serię zdjęć
z naszej przygody, która odbyła się w ciągu
ostatnich dwóch tygodni.
Naszym mini kamperem, którego bazą jest
Opel Frontera z 2000 roku, przejechaliśmy około
4000 km. Spaliśmy w ośmiu różnych miejscach,
zarówno na dziko jak i na kempingach. Na swej
drodze spotkaliśmy niezwykle przyjaznych
Sardyńczyków, dla których bariera językowa nie
była żadnym problemem, by nawiązać nić
porozumienia i sympatii
Ta podróż nie odbyłaby się bez wsparcia kilku
wyjątkowych ludzi, w tym przede wszystkim
niepohamowanej w swoim entuzjazmie i miłości do Sardynii Alicja Stolarczyk, której niezastąpione przewodniki po Sardynii towarzyszyły Nam prawie na każdym kroku, podczas zwiedzania tej wyjątkowej wyspy. Chcielibyśmy także podziękować Monika Kalicka oraz Marta Martini i Dominikowi z Nebidy, którzy wynajmują domki Sardynia holidays Le Onde della Sardegna, za ten wyjątkowy czas który nam poświęciliście i tak szczegółowo i otwarcie opowiedzieliście o życiu Polaków na Sardynii
Przez ostatnie lata zwiedziliśmy kilkanaście krajów i to nie tylko europejskich, ale na Sardynii odnaleźliśmy to czego szukaliśmy, czyli tak wspaniałej różnorodności przyrody.
Za każdym zakrętem odkrywaliśmy kolejne cuda natury, strzeliste skały o przeróżnych kolorach, zielone zbocza gór przetykane kolorową roślinnością oraz wspaniałe piaskowe, żwirowe, kwarcowe, kamieniste czy skaliste plaże. Lecz najbardziej zapamiętamy zapierające dech w piersiach zatoczki, których kolor morza mienił się od turkusu, przez szmaragd, po kobalt, w których Przemek mógł oddać się swojej pasji snurkowania
Nasze serca także skradły cudnie kolorowe klimatyczne
miasteczka o wąskich uliczkach, w których człowiek gubi
codzienny pospiech, delektując się pyszną kawą, a w
maleńkich muzeach skrytych w kamienicznych
podwórzach, poznaje historię rodzinnych rzemiosł
i tradycji
Choć zwiedziliśmy zaledwie zachodnią część Sardyni
od Alghero po Nebidę, to na długo będziemy
wspominać ten piękny czas pod słońcem Italii i już teraz
wiemy, że to nie była nasza ostatnia podróż w to
magiczne miejsce. Zdajemy sobie sprawę, że jeszcze
wiele zostało przed Nami do odkrycia, jak wodospady,
winnice, baseny skalne, przylegające wysepki i wiele
innych atrakcji jakie oferuje ta wyjątkowa wyspa
Jesteśmy przekonani, że swą urodą jest w stanie
zaspokoić najbardziej wyrafinowane gusta każdego
turysty. Dlatego Ci z Was, którzy jeszcze wahają się, to z całego serducha polecamy Wam przekonać się nawłasnej skórze, że Sardynia to miejsce w którym na pewno się zakochacie
Miłego wieczoru
Asia i Przemek – Kępa Marzeń
MIESIĄC NA SARDYNII Magdy i Maćka, przyjazd autem z Belgii, prom z Genua,
3 rejony wyspy, w tym wspólny pobyt w domu na plaży z sardyniomaniakami w Bari Sardo
O tym, że wrócimy na naszą ukochaną, pachnącą ziołami wyspę, wiedzieliśmy
już rok temu podczas naszego pierwszego pobytu w domu na plaży w Bari
Sardo, a potem na północy w Badesi.
Naszą drugą wyprawę autem na Sardynię zaczęliśmy od trzydniowego pobytu
nad jeziorem Como w północnych Włoszech. Widoki na ośnieżone szczyty gór,
wielkie jezioro, malownicze miasteczka położone nad samym brzegiem wody,
ciekawe trasy w górach to wszystko wywarło na nas ogromne wrażenie i
chętnie jeszcze wrócimy w te okolice. Po tych kilku dniach ruszyliśmy do Genui
skąd odpływał nasz prom do Olbi.
Pierwszy tydzień spędzililiśmy w pięknej agroturystyce w okolicy Dorgali nad
jeziorem Cedrino. Każdego dnia ruszaliśmy na jakąś wędrówkę, większość
miejsc do których dotarliśmy w trakcie naszego zwiedzania Sardynii wskazały
nam niezastąpione przewodniki Alicji: Trekking na Sardynii oraz
Sardynia Zachodnia polecamy z całego serca, bardzo ułatwiają poruszanie się
po okolicy. Było bardzo intensywnie: Kanion su Gorropu, nuragiczna wioska
Tiscali na szczycie góry, Grotta Corbeddu, Sa Oche, miejsce kultu wody Sa Sedda e Sos Carros, całodniowe kajakowanie po Cedrino, gdzie góry, skały, kapliczka na wzgórzu widziane z poziomu wody wyglądają niesamowicie.
Wieczorami biesiadowaliśmy w agroturystyce przy obfitych kolacjach degustując lokalne przysmaki, wina i nalewki. Kolejny tydzień to zachodnia część wyspy Putzu Idu i dużo wycieczek w głąb lądu, jednak największe wrażenie zrobiła na nas Grotta di Su Mannau, poczuliśmy się tam jak w innym, baśniowym świecie. Jest tam podziemne, krystaliczne jezioro, a nacieki jaskiniowe tworzą nieziemską atmosferę i przypominają jakieś straszne postacie, czaszki, każdy widzi coś innego.
Potem odwiedziliśmy okolicę pięknego Alghero, gdzie było trochę plażowania i oczywiście wycieczki: Parco Porto Conte z wysokimi,przepięknymi klifami, kompleks nuragiczny Palmavera oraz Necropoli di Anghelu Ruju. Ostatni tydzień to nasz ukochany dom na plaży w Bari Sardo i cudowny czas spędzony z Alicją, Krzysiem i pozostałymi sardyniomaniakami. Tu też jak zwykle nie
brakowało atrakcji. Lokalne, kolorowe festy, wyprawy w góry,
zwiedzanie domów wróżek i nocna degustacja pod
grobowcem gigantów z naszym ulubionym, entuzjastycznym
przewodnikiem Stefano, plażowanie, kolacje w lokalnej
pizzerii i wspólne nic nierobienie na tarasie domu.
Niestety naszą sielankę przerwał nagły pobyt Maćka w
szpitalu. Było dużo łez, nerwów i wielka niewiadoma, kiedy
będziemy mogli wrócić do domu (przebukowywanie biletów
na ostatnią chwilę to ogromny stres) Na szczęście w tej całej
sytuacji nie zostaliśmy zostawieni samym sobie, wszyscy
mieszkańcy domu na plaży okazali nam wielkie serce i
bezinteresowną pomoc. Dziękujemy Ali za szybką akcję z
karetką, rozmowy po włosku z lekarzami i to że mogłam
spokojnie zostać z Wami wszystkimi w Bari Sardo.
Dziękujemy Reni i Markowi, za to że tak bardzo pomogliście nam w tych pierwszych, najtrudniejszych chwilach i zachowaliście zimną krew, Krzysiowi za jego dobroć i słowa wsparcia i cudowny ajurwedyjski masaż, Renacie za to, że przygarnęła mnie do swojego łóżka, a potem odstąpiła nam swój pokój , mimo naszych oporów nie było z nią dyskusji :) Aurelii za modlitwę i przytulasy, Jani za dożywianie mnie i opiekę i kochanej Dorocie za całe wsparcie i za to że bez wahania poświęciła cały dzień swojego urlopu i pojechała ze mną do szpitala. Specjalne podziękowania od Maćka dla "kręgu kobiet" za wyjątkową wersję Majki SDM-u. Ściskamy Was wszystkich mocno i nigdy nie zapomnimy tego co dla nas zrobiliście. Tęsknimy już za Sardynią i mamy wrażenie, że ma w sobie jakąś magię, którą przyciąga do siebie samych pozytywnych, dobrych ludzi. Wrócimy tam w przyszłym roku i będziemy wracać w kolejnych latach...
Magda i Maciek
3 TYGODNIE CZERWCA, objazdówka kamperem z przewodnikiem Sardynia Zachodnia
Dzieki Alicja za Twoj przewodnik po zachodniej Sardynii. 3 tygodnie włóczęgi naszym kamperem po spiaggiach i montaniach minal za szybko.
Przewodnik sie przydał, bo wytyczyl marszrutę.
Napisany fajnie i czytelnie choc szczerze powiem, nie da sie odhaczyc od punktu do punktu, bo... Sardynia jest tak piękna i dzika (szczegolnie poza sezonem), ze niemożliwością jest ja zapisac na kilku stronach.
Warto jednak miec wskazowki Alicji gdzie, co i jak, a do tego dolozyc szczypte własnej fantazji i wakacje bajka. Mieliśmy swój sprzet plywajacy zachwyciło mnie wybrzeże Capo Pecoro zwiedzane od strony morza. Jest tam ładny parking nad samym morzem. Plaze z jajami smoków, groty, jaskinie, przepiękne wybrzeże skalne, labirynty skał na morzu, baseniki skalne, idealne miejsce na trekking klifami.
Piotr
2 TYGODNIE CZERWCA, dwie osoby bez auta na południu i wschodzie wyspy, przewodniki Sardynia Południowa oraz Wschodnia
Krótka historia wakacyjna.. 6-20 czerwiec 2022 🌼
Pewnego kwietniowego poranka zapadła decyzja: -tego lata odwiedzimy sardyńska krainę szmaragdu. W przygotowaniach pomogła niezawodna Alicja Stolarczyk.
Nastał czerwiec a wraz z nim przenieśliśmy się w cieple ,jasne i przyjazne bajkowe miejsce zwane Sardynią.
Nasze pierwsze nieśmiałe kroki postawiliśmy na południu niedaleko stolicy.
Przez 5 dni mieszkaliśmy w Margine Rosso w niewielkim
ale bardzo wygodnym mieszkanku u Stefano , niedaleko
pięknej piaszczystej plaży gdzie na darmo szukać tłumów,
hałaśliwych straganów i piszczących blyskotek. Wzamian
krystalicznie czysta woda , mięciutki biały piasek...Błogość.
Z przewodnikiem Alicji Sardynia Południowa trafiliśmy
bez problemu w cudowne miejsca.
Był trekking do maleńkiego urokliwego wodospadu
ukrytego górach, "poleniuchowaliśmy" na długiej na
11 km plaży Poetto zmierzając na Czarcie Siodło- mały
spacer z zapierającymi dech piersiach widokami na
Zatokę Aniołów. Trudno się nie zachwycić. Odwiedziliśmy
na e-rowerach niesamowite plaże których różnorodność
nas urzekła.Rower ma swoje zalety, bardziej czujesz
mijane po drodze krajobrazy ....pojedziesz wąska
nadmorską ścieżką ,poczujesz wiatr we włosach a na twarzy morską bryzę....polecamy.
Dobra wypożyczalnia E-bike Sardegna w Quartu Sant Elena.
Zwiedzanie Cagliari krok po kroku z przewodnikiem miało swój dobry porządek bo na koniec zmęczeni upałem wylądowaliśmy na lodach w Peter Pan.(Czy tu wszystko jest zaczarowane?)
Przez kolejne dni poznawaliśmy wschodnie wybrzeże z Przewodnikiem Alicji Sardynia Wschodnia w towarzystwie samej autorki, zamieszkaliśmy w domu na plaży w Bari Sardo.
Ach co to byl za czas ...
Zakochaliśmy się w skalnych basenach i górskich
wodospadach , sporo ich odwiedziliśmy razem z
innymi Polakami....można się orzeźwić w upalne dni
źródlaną wodą , nawodnić i skorzystać z naturalnego
jacuzzi. Mieszkając wspólnie w domu z
doświadczonymi Sardyniomaniakami można się dużo
dowiedzieć, skorzystać z rad i miło spędzić czas na
opowieściach i wspólnym biesiadowaniu. Uczyniło to
z nas bliskich sobie ludzi którzy mogli w potrzebie na
siebie wzajemnie liczyć.To cenne doświadczenie.
Dzięki wsparciu i zachęcie pokonywaliśmy własne lęki
- DZIĘKUJĘ Krzysiu ze pokazałeś mi podwodny świat,
w przyszłym roku będę miała już własną maskę.
I wspaniałym dziewczynom za trekkingi po skałach i
babskie pogaduchy. Alicja zorganizowala ciekawe
wypady do winnicy, spotkanie z prehistorią - wizyta z przewodnikiem Stefano do domów wróżek ,zwiedzanie nuragi i grobów gigantów ,udział w lokalnych festach i uczta sardyńska w agriturismo....
Można by jeszcze wiele pisać bo wrażeń jest mnóstwo. Można też marzyć o powrocie bo pozostał niedosyt.
Wróciliśmy z Sardynii z pełnymi akumulatorami naładowani słońcem,pięknem sardyńskiej przyrody i jej różnorodnością.
Z serca dziękujemy. Wrócimy.
Renata Sardynią Zauroczona i Marek Sardynią Zarażony.
TYDZIEŃ LIPCA, rodzina 2+2 w Żółtym Domku w Porto Pino z przewodnikiem Sardynia Zachodnia
Porto Pino bardzo nam się podobało - dziękuję za polecenie!
Pierwszy dzień to zwiedzenie Cagliari z Twoim przewodnikiem, a na sam koniec pyszne lody u Peter Pan !
Wypożyczone na 6 dni rowery bardzo ułatwiły nam przemieszczanie się po plażach Porto Pino. Nastawiliśmy się jedynie na plażowanie - pojechaliśmy na Spiaggia dei francesi, Spiaggia di Su Port'e Su Trigu - obie przepiękne ! Ale i również pojechaliśmy na te plaże bliżej wydm z barami i leżakami. Kolor wody w morzu na każdej z tych plaż zapierał dech! Przez 6 dni ładowaliśmy się słońcem i korzystaliśmy z przezroczystej wody na maxa!
Z twojego przewodnika skorzystaliśmy aby zobaczyć Cagliari, info o autobusach, info o plażach w Porto Pino, jedliśmy w pizzerii Cormorano - pyszna pizza, ale szczególnie polecamy restauracje La Peschiera di Basilio - przepyszna fantasta di antipasti , deser tiramisu i sorbet limonkowy - niezapomniane wrażenia!
Na koniec żółty domek w Porto Pino u Luli - chyba lepiej nie mogliśmy trafić! Dla nas było tam wszystko czego potrzebowaliśmy. Lula i jej rodzina przemiła, widać że zależy im aby ich goście czuli się tam dobrze.
To wszystko w wielkim skrócie:)) Dziękuję Alicja za pomoc - Sardynia cudna!
Ewa
2 TYGODNIE LIPCA, rodzina 2+2 w domku Ivonne w Porto Pino
z wynajętym autem i przewodnikiem Sardynia Zachodnia
Pani Alicjo, po stokroć dziękujemy! Wybraliśmy się na Sardynię w rodzinnymgronie (mama, 2 córki i narzeczony jednej z córek). Poleciła nam ją kuzynka,która miała okazję z Panią współpracować na jednym z wyjazdów
zorganizowanych właśnie na tej wyspie.
Zakwaterowanie: Zarezerwowaliśmy piętro domku w Porto Pino u Pani Luli (dzięki Pani pomocy). Domek praktycznie w centrum miasteczka. Do jednej z najpiękniejszych plaż na wyspie 5 minut pieszo. Właścicielka razem z synem (i jego partnerką) powitali nas bardzo ciepło.
Wszystko pokazali i można było liczyć na pomoc w trakcie pobytu
(raz trzeba było włączyć pompę z wodą).
Domek bardzo zadbany i czysty. Klimatyzacja dostępna - dzięki niej
w niektóre dni, gdy temperatura rosła ponad 35 st. można było przeżyć
smażenie naleśników (i jakiekolwiek gotowanie). Pani Lula niesamowita
osoba, pełna werwy, pozytywna. Żegnała nas jakbyśmy byli dobrymi
przyjaciółmi. Mimo smutku, że trzeba wyjechać wychodziliśmy z uśmiechem
na twarzy. Polecamy domek. Nie nagrzewa się mocno ponieważ część jest
schowana za drzewami co tworzy cień.
Jedzenie: Polecamy La Medusa, gdzie wieczorem zapalane są lampki
i tworzą niesamowitą atmosferę razem z różowymi kwiatami i drewnianymi stołami.
Naprzeciwko gelateria, otwarta cały dzień (bez przerwy na siestę).
Uliczkę dalejIl Cormorano z przepyszną pizzą i mulami w sosie
pomidorowym. Warto zatrzymywać się u lokalnych sprzedawców i
kupować świeże warzywa i owoce. Stoją przy głównych drogach
Zwiedzanie: Korzystaliśmy z Pani przewodników (południowa i zachodnia).
Nie wyobrażam sobie ich nie mieć. Obowiązkowe zapoznanie przed podróżą jak i w trakcie dostosowując do sił i pogody!! Zdecydowanie polecamy część plaży położoną przy wydmach. Zachwycaliśmy się pierwszą plażą w Porto Pino, ale gdy podjechaliśmy do drugiej (za cyplem dla zwierząt) szczęki nam opadły. Piękniejszy piasek i czystsza woda. Zwiedziliśmy wyspę Sant'Antioco. Kierując się do Arco dei baci, poszliśmy zajrzeć do Totemu (Big Finger). Arco dei baci uważamy zgodnie za najlepszą część całej wycieczki. W planach mieliśmy zwiedzanie 2 wysp, ale zostaliśmy dłużej tutaj zachwycając się podwodnym światem. Polecamy podjechać wcześnie oraz potwierdzamy, że jest mało znanym miejscem. Następnie zwiedziliśmy miasteczko Calasetta. Spokojne, ciasne uliczki z urokliwym kościołem Świętego Maurycego. Polecamy usiąść na
luch/obiad na tarasie restauracji Il Veliero - piękny widok na marinę.
Innego dnia wybraliśmy się na cypel Sa Punta De S'Aliga. Przeszliśmy prawie
do końca. Cudowne niezapomniane widoki, z jednej strony przezroczysta plaża
z białym piaskiem, a z drugiej płytka woda niczym jezioro.
Bardzo pusto w sezonie. Kiedy indziej wybraliśmy się zająć swoją prywatną
plażękilka minut jazdy autem od centrum Porto Pino:
38°58'30.6"N 8°34'41.5"E. Polecamy. Ale buty do pływania koniecznie -
w wodzie kamienie i zejście bardzo strome. Innym razem wybraliśmy się do
Cagliari. Ok 1h jazdy. Piękne miasto. W tym dniu temperatura dobiła do
39 stopni, więc dużo nie daliśmy rady zobaczyć. Ale ogród botaniczny i
najlepsze lody w Piotrusiu Panu zaliczone!
Kawę wypiliśmy na przyjemnej uliczce Corso Vittorio Emanuele II,
a lunch/obiad zjedliśmy w Vida (Piazza S.Sepolcro). Odwiedziliśmy również
plażę, z której można przepłynąć wpław na wysepkę (Spiaggia di Tuerredda).
Oblegana w sezonie, ale mimo wszystko warto tam pojechać i zobaczyć
najczystszą wodę i zjeść lunch/obiad w pięknym barze/restauracji!
Po drodze zajechaliśmy na kawę do bardzo urokliwego małego miasteczka Domus de Maria. Pomocna informacja: cały dzień czynny jest Bar Musu. Przyjechaliśmy o 14:30 i już prawie zrezygnowaliśmy i chcieliśmy wracać do auta gdyby nie przechodzeń,
który podpowiedział, że jest coś otwartego. I bardzo mu dziękujemy!
Dzięki niemu posiedzieliśmy chwilkę w centrum i mogliśmy w pełni poczuć
klimat sardyńskiego miasteczka.
Przy okazji poznając słodkiego szczeniaczka.
Auto: Auto wynajęliśmy od Pana Marcina (kontakt od Pani). Audi A1 bez
uwag, odebrany od córki Pana Marcina. Konkurencyjne ceny to prawda :)
Zakupy spożywcze: Ricardo (syn Pani Luli) polecił nam Eurospin
- sieć tanich marketów. Faktycznie, jeśli jest auto to warto podjechać
kilka km dalej. Lecieliśmy samolotem z Warszawa Modlin do Cagliari.
Na parkingu lotniska odebraliśmy wynajęte auto Jeśli ktoś niezbyt dobrze
znosi upały to planować wyjazd max do końca czerwca.
Planowaliśmy przejechać całą wyspę, ale dopiero po przyjeździe
zorientowaliśmy jak ogromna jest i jak dużo przepięknych miejsc jest warte
(a wręcz konieczne) zobaczenia!
Planujemy wrócić i następnym razem wybrać część północną.
ANIA Z RODZINĄ
4 DNI SIERPNIA w Bosa i Alghero, z noclegiem na plaży i przewodnikiem Sardynia Płn-Zachodnia
Nasz pobyt to 2 dni w Bosie (14.08 -16.08) oraz 2 dni w Alghero (16.08 -18.08).
Chcieliśmy przeżyć ten włoski szczyt wakacyjny na własnej skórze, stąd ten termin naszego wyjazdu.
Wzięliśmy m.in udział w pięknej procesji 15.08 w katedrze w Bosie. W dniu wyjazdu z Bosy z samego rana udaliśmy się jeszcze na opisane w przewodniku baseny skalne Cane Malu (chcieliśmy się wykąpać, ale morze było troche niespokojne, więc następnym razem). Przewodnik przydał się w jeżdżeniu autobusami po okolicy i zwiedzaniu starówki. Zwróciliśmy się do Alicji z prośba o radę w sprawie ostatniej, trochę problemowej nocy. Lot powrotny 18.08 mieliśmy o godz. 8.50, Lubimy długo plażować i do późna spacerować, więc w zasadzie po powrocie do pokoju zostałoby nam 4-5 godzin spania w pokoju. Dlatego spytaliśmy Alicję, czy będzie bezpiecznie jak te kilka nocnych godzin przed wylotem spędzimy na plaży czy to w Alghero czy tez w Fertilli skąd już "rzut kamieniem" na lotnisko. Postąpiliśmy według jej rad i wyglądało to tak:
Cały przedostatni dzień spędziliśmy na pięknej plaży z
wieżą Torre di Porticciolo, którą poznaliśmy z przewodnika
(dojechaliśmy komunikacją publiczną z Alghero, bilety w
aplikacji Dropticket). Cudowne miejsce, z którego nie
chciało nam się wracać, więc do Alghero wróciliśmy
po 21.00. Po szybkich zakupach w Conad, udaliśmy się na
ten murek dzielący plaże Lido od promenady i tam
spędziliśmy czas do 2.00 w nocy. Na promenadzie cały
czas ruch, mnóstwo ludzi, muzyka z lokali, także atmosfera
super, nie sądzilismy, że do tej godziny będzie aż tak tłoczno.
Dodatkową atrakcją był silny wiatr, który nadszedł w
momencie (coś jakby ktoś włączył suszarkę z gorącym
powietrzem). Postanowiliśmy po godz. 2.00 przejść się w
kierunku plaży Maria Pia i pod koniec ulicy Via Lido
trafiliśmy na dyskotekę na plaży - Bahia Beach Club (tańcząca młodzież, włoska muzyka), a że czujemy się cały czas młodo to sami również trochę potańczyliśmy. Po tych atrakcjach ruszyliśmy główną aleją z powrotem w kierunku portu i przystanku przy Via Catalogna. To była już prawie godz. 4.00, jednak mijaliśmy jeszcze sporo osób i czuliśmy się bezpiecznie, a będąc już blisko
portu na głównej promenadzie o 4.30 mieliśmy
okazję zobaczyć jeszcze... mecz koszykówki młodych
mężczyzn. I tak zakończyła się ta nasza noc,
będziemy ją bardzo miło wspominać. O godz. 5.00
pierwszym autobusem odjechaliśmy na lotnisko.
Przegadaliśmy ją przy piwku i trochę
przetańczyliśmy, chłonąc nocną atmosferę Alghero
i włoskich sierpniowych wakacji.
Dziękujemy jeszcze raz.
Mimo, że to był bardzo krótki wyjazd to mamy
świetne wspomnienia i oczywiście już marzą nam
się dłuższe wakacje na Sardynii.
Pozdrawiamy.
Ula i Piotrek
10 DNI WRZEŚNIA, Sardynia po raz czwarty, 4 osoby, w tym 2 w podeszłym wieku w Santa Maria Navarrese z przewodnikiem Sardynia Wschodnia
Witaj Alicjo, nasz wyjazd 10 dniowy dobiega już do końca.
Wspanialy . Byliśmy tym razem z naszymi mamami( 80 i 81 lat).
Pokazaliśmy dużo pięknych miejsc, przede wszystkim pokazaliśmy
z czego tak bardzo się cieszymy , gdy jestesmy kolejny raz.( 4).
Sardynia to wyspa dla młodych i sprawnych jak i ,, troszkę,,
starszych. Bylo opalanie, pływanie w krystalicznej wciąż cieplej
wodzie, jedzenie prodotti sardi i to w restauracjach,
i w apartamencie. Mieszkaliśmy w St.Maia Navarrese a mając do
dyspozycji wlasny samochód , który dalej pozostał ( poprzednim
razem przyjechaliśmy na Sardynię autem z Polski i zostawiliśmy je
w zaprzyjaźnionym miejscu) , bo przecież w( może ) styczniu
będzie nam potrzebny, zwiedziliśmy wiele miejsc:
Cala Gonone, Nuoro, Mamoiada z obowiązkową wizytą w Muzeum
Masek.😃😀, Villasimus Strisalii, Lotserai, Arbatax, Tortolli .
Caliarii z przepięknym ogrodem botanicznym i Bazyliką Naj.
Marii Dobrych Wiatrów i pięknymi uliczkami.😄
Alicjo chcę tym mms- em podziękować , ze dwa lata temu
oglądając jeden z Twoich filmów o Sardynii ROZKOCHALAś
nas wszystkich. Dziękujemy Krzysiek, Iwona i nasze mamy.
Polecaj ten kawałek włoskiego
( chociaż według mnie on nie ma
za dużo z Włoch)
nie tylko dla młodych.😁😁
Noi siamo molto felici.
Ewa z rodziną
TYDZIEŃ PAŹDZIERNIKA, 2 osoby z wynajętym autem
i przewodnikami Sardynia Południowa oraz Sardynia Zachodnia
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki mawiają i jest to głęboka
prawda, głęboka jak wody otaczające pewną wyspę... Wszystko zaczęło
się już kilka miesięcy temu, gdy pojechaliśmy tam pierwszy raz i się
zachwyciliśmy. Są miejsca do których człowiek wraca, które przyciągają
całą swoją niewyjaśnioną mocą Takie, które kryją tyle piękna i uroku,
że z niemalejącym zapałem odkrywasz je każdego dnia.
To chyba najlepsze określenie Sardyni. Poprzedni raz był naszym
vanem podróżnym, na luzie. Tym razem w październiku,
zdecydowaliśmy się na lot samolotem i wynajęcie samochodu
na miejscu, a w ciągu ostatnich 12 dni przejechaliśmy nim 1500
kilometrów. Niezastąpione znów okazały się rewelacyjne przewodniki
Alicja na Sardynii Każdy dzień staraliśmy się spędzić na innej plaży,
czasem były to nawet 3 plaże dziennie, bo Sardynia oferuje przepiękne
zatoczki ( po włosku "cala") co kilkaset metrów. Każdy znajdzie tu
zakątek dla siebie, bez względu na to czy lubi długie piaszczyste plaże
z barami czy może trudnodostępne skaliste morskie baseny jak Arco
Dei Baci. Zapuściliśmy się także w głąb lądu po wschodniej stronie,
by doświadczyć kąpieli w skalnych basenach Bau Mela.
Jak widzicie obcowanie z krystaliczną wodą, w tym szczególnie
snorkeling to bez wątpienia jedna z największych atrakcji na wyspie.
Zanurzając się w tym turkusowym świecie możecie spotkać ośmiornice,
rozgwiazdy i ławice kolorowych rybek, a wszystko na wyciągnięcie ręki
Sardynia zachwyca swą różnorodną przyrodą, krajobrazem i wieczną
zielenią zarówno wiosną i jak obecnie jesienią, kiedy temperatury oscylowały wokół przyjemnych 25 stopni. Szczególnie urokliwe na naszej trasie były spotykane sielskie stada krów i owiec, brzmiące niczym orkierstry małych dwoneczków, gdy przemierzały wzgórza podczas wypasu Róznorodność to chyba słowo klucz tej magicznej wyspy, nawet miasteczka mają tu różne charaktery od pastelowo-cukierkowych jak Carloforte po biało-niebieskie w stylu greckim jak Calasetta.
Czy warto było wrócić na tę wyspę,
bez dwóch zdań tak !!! Bo woda do
której weszliśmy nie była tą samą co
podczas majowej wyprawy i nadal
czujemy, że nie poznaliśmy wszystkich
jej smaków.
A może by tak wszystko to rzucić i
wyjechać na Sardynię .... :)
KĘPA MARZEŃ -